Ćwiczenia z prowizorki
  • 2015.11.28

Autorami prezentowanych projektów są studentki fotografii na Wydziale Komunikacji Multimedialnej UAP w Poznaniu. Prace, realizowane w latach 2014/ 2015 były odpowiedzią na pytania o sposoby oswajania i „zamieszkiwania” przestrzeni miejskiej przez jej użytkowników i stanowiły jeden z etapów przygotowawczych projektu

Ćwiczenia z prowizorki:

Kamila Kobierzyńska we współpracy z Kubą Wojtaszykiem

Wzdłuż drogi jest nudno. Wzdłuż mogłoby być nowym na przełaj, ale jest zbyt bezpieczne, zbyt dokładnie wytyczone. Na przełaj ma posmak przygody, a może inaczej  jest zawsze czymś niespodziewanym; nawet jeśli idę tamtędy już setny raz. Na przełaj łamie wszelkie standardy postrzegania drogi; może, ale nie musi jej skracać; może być strome, grząskie, wyboiste, albo wręcz przeciwnie - pomocne i proste w użyciu. Po prostu idziesz i patrzysz. Pierwsze co, to opuszczony budynek. Z powyginaną drewnianą ławką w stylu tej do picia taniego wina i lizania lodów z barwionej wody. Kolorowe rury metaforą tych mrożonych, sztucznych barwników  pojawia się w głowie, gdy przeglądasz się w tafli szkła, pamiątce po niedawnych opadach.

W dalszym ciągu na przełaj. Za siatką cegłówki ułożone wzwyż. Odpierające ataki jeszcze bardziej zdziczałych dziko rosnących roślin. Totemiczny kształt układanki, bo cegły są bałwochwalcze, wznoszone ku czci bóstw odpowiedzialnych za urodzaj i śmierć negatywnej bohaterki w ulubionym serialu. Cegły są zmurszałe, pokryte zaschłą skorupką modłów i niewidocznych już szlochów przy ostatnim odcinku telenoweli.
Na przełaj jest wiecznym bożym narodzeniem. Nawet nikomu niepotrzebny betonowy słup stroszy piórka. Całym sobą ładując się w choinkową mimikrą. Chociaż z braku lepszych środków, być może przebierał się za komuny, wygląda jak betonowy słup pokryty wysuszonymi gałęziami, udającymi świerk. Nie każdy jest doskonały.
Na przełaj to też kosmos, do którego uparcie dążymy. Część uniwersum, tego praktycznego i zarazem szalonego. W głowie mamroty o wylocie. Naszykowano nawet statek z plątaniny metali, drewna, plastiku. Na tle domu, jakby jednak zachciało się wszystko przemyśleć. Wędrówki wypadają długie. Dlatego tak wiele jest ławek, a każda inna, lecz tak samo luksusowa. Jednak tamtejsze dobrodziejstwa są niczym w porównaniu z tutejszymi.
Do innej prowadzi dywan z zielonego plastiku, jakby kobierzec z lokalnych produktów.
Osławiony regionalizm to produkt eksportowy, którego pomysł powstał właśnie tutaj. Na przełaj jest niepewne o swój los. Dlatego tak wiele w nim drgań i obsunięć. Znika też przez swoją zadziorność, nie sposób zobaczyć go w całości. Jednak wbrew idealnie wytyczonym osiedlom z udomowionymi ośrodkami zieleni. Krewne na przełaj tam umarło.
 
 
Zdjęcia: Kamila Kobierzyńska
Tekst: Kuba Wojtaszczyk
Poznań, Polska